Blog > Komentarze do wpisu
Największe branie polskiej sztuki!

Byłam na ponownym odsłonięciu rzeźby Aliny Szapocznikow przy teatrze Komedia. To chyba nie Polka jak my, poprawiła się - jak ja - niby to zapytała mnie zupełnie głośno mieszkanka (od przedwojny) ślicznego żoliborskiego osiedla WSM. Ale nie żądała odpowiedzi. Ta rzeźba tu nie stała - dodała jeszcze. A naszego prezesa zamordowano w MoskwiePytam kiedy: przed wojną czy po wojnie? Po wojnie! Pojechał tam, bo go prosił Bierut i od razu posadzili go na krześle elektrycznym.Rozmowa, owszem ciekawa, ale trudna, bo za dużo by trzeba pytać i coś tam wyjaśniać, a przypadkowa sąsiadka z ławki i tak wie swoje.

Ciekawsze było jednak, po odsłonięciu, spotkanie-promocja tomu korespondencji Szapocznikow z jej ówczesnym, a później byłym mężem Ryszardem Stanisławskim, muzealnikiem i kuratorem z prawdziwego zdarzenia. Stanisławskiego zainteresowała sztuką sama Szapocznikow. On sam trudnił się po wojnie czym popadnie, m.in. pracował fizycznie, gdy rzeźbiarka studiowała. Dla niej zdał na studia z historii sztuki, którą - można tak dziś powiedzieć- potem współtworzył.

Ozdobą spotkania były wspomnienia i pomyślenia Andrzeja Wajdy. Niby nic specjalnie nowego ani wstrząsającego, bo mówił oczywiście o pokoleniu. Swoim. I Szapocznikow. Dlaczego po wojnie nie mówili i nie myśleli o wojnie. Dlaczego rzeźbiarka unikała tematu Holokaustu, z którego cudem się wymknęła. Elegancja i pewien rodzaj kokieterii każe mówić Wajdzie, że najodważniejsi i najzdolniejsi nie przeżyli. Tego przecież nigdy nie będziemy wiedzieć na pewno. Ale jako formuła retoryczna, oddanie hołdu oczywiście może być.

To pokolenie, o którym Wajda zrobił niemal wszystkie swoje filmy, było i jest rzeczywiście wyjątkowe. Nie ma bodaj w polskiej historii ludzi, którzy- tak ciężko doświadczeni- mieliby taką wolę życia, tworzenia i równania się ze światem. My byliśmy sobą, nawet jeśli wycinała nam to i owo cenzura. Byliśmy pokoleniem obarczonym obowiązkiem pamięci o naszych poległych, zamordowanych przyjaciołach i kolegach. Ale nie byli pokoleniem sowieckich niewolników, przygiętych do ziemi i zbierających się tylko wokół krzyża cierpiętników. Mieli coś ważnego do powiedzenia i pokazania światu, Zachodowi, od którego nie czuli się odcięci, którego czuli się częścią. Październikowa odwilż (która, jak wiadomo, nie zaczęła się w 1956 r.) to była eksplozja poczucia wolności i niczym nieskrępowanej woli mówienia, świadczenia, odkrywania swojej tożsamości. To był także wyjątkowy okres otwarcia na polską sztukę, która - mimo że powstawała za żelazną kurtyną- była dowodem objawienia się wielkich i mocnych, uniwersalnych talentów. Świat czekał na naszą sztukę, na nasze filmy - mówił Wajda. To prawda! "Kanał", "Popiół i diament" były dla świata odkryciem nieznanej, dramatycznej, a jakże często tragicznej, rzeczywistości wojennej, splotów sprzeczności, wydawałoby się niemożliwych do przecięcia. I siły młodości, idealizmu, miłości tamtego pokolenia.

Alina Szapocznikow nie miała takiego szczęścia jak Wajda. Chociaż przyjechała do Paryża opromieniona ogromnym sukcesem "odwilżowych" rzeźb-"Trudny wiek"(1954, dziewczyna z końskim ogonem!),"Pierwsza miłość", w stolicy sztuki nie wywołała entuzjazmu. To, co w wychodzącej ze stalinizmu i socrealizmu Polsce było czymś nowym i odkrywczym, tam nie przemówiło z podobną siłą. Poszukiwano wówczas całkowicie nowej formy, a raczej form sztuki wizualnej. Tradycyjny warsztat rzeźbiarski nie przystawał do wrażliwości artystów jej generacji. Rzeźbiarka też go porzuciła. Pierwsze próby z nowym tworzywem-plastikiem były przyjmowane jako zbyt narcystyczne, rodzaj artystycznej konfekcji. Późniejsze jej losy (nieuleczalna choroba) nie tylko nadały jej pracom ton powagi, bezkompromisowości, wadzenia się ze śmiercią, ale ex post zmieniły ocenę wcześniejszych prób- żywiołowo podkreślających urodę  i uroki życia.

Szapocznikow nie deklarowała się jako feministka, choć jej sztuka mówi co innego. Za tydzień, po latach zapomnienia, artystka będzie mieć wystawę w słynnej MoMa w Nowym Jorku. To rodzaj sakralizacji twórcy. Ale nic nie jest pewne, niestety. Zobaczymy. Jej sztuka jest tego warta!

                                                            joanna s.        

poniedziałek, 01 października 2012, aw.skoczylas
Tagi: Wajda

Polecane wpisy

  • zachęta, wolność, nie gloryfikacja

    Właśnie kończy się w Zachęcie świetna wystawa pod dość nieszczęśliwym niestety, tytułem - PRZYSZŁOŚĆ BĘDZIE INNA. WIZJE I PRAKTYKI MODERNIZACJI SPOŁECZNYCH PO R

  • pomniki cd.

    W tym numerze Sztuki, który opublikowałem w 2005 roku, IV strona okładki wyglądała jak poniżej: reprodukcja Kwadrygi z Apollinem Adama Myjaka na Teatrze Wielkim

  • Szok!

    W przeddzień "ostatniej" miesięcznicy, 9. kwietnia Paweł Althamer na chwilę, jak doniosła prasa, wystawił przed Pałacem Prezydenckim swoją wersję pomnika smoleń

  • Koniec epoki

    90 lat to piękny wiek, zwłaszcza jeśli człowiek do końca jest sprawny umysłowo, czynny zawodowo, a i zdrowie w miarę dopisuje. Niemniej wiadomość o śmierci Andr

  • Wajda + żołnierze radzieccy?

    A jednak tak. Mimo że jego Ojciec zginął w Katyniu! Tylko że Wajda jest jeden. Inni wykorzystują dziś wojnę na Ukrainie i złą passę Putina w Europie dla swoich

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: